Archiwum 21 października 2005


paź 21 2005 Bilans zysków i strat.
Komentarze: 10

Dwójka gra gdzieś w tle. Porozstawiane świeczki. Siedzę w fotelu i myślę. O wszystkim i o niczym. O bałaganie w pokoju. Kartonach, które trzeba znieść do piwnicy. O tym, że chciałabym iść rano pobiegać.
Nieprawda.
Myślę o rozstaniach. Pożegnaniach. Powrotach. O tym, jak to trudno. Pozowlić komuś zadecydować. A potem uszanować ten wybór. Nie czekać, aż będzie dokładnie jak chcę. Nie zrobić z siebie świętej. A potem z przekrzywioną aureolką tupać nogą, aż wyjdzie na moje.
Nie ma "mojego".
Poprostu nie ma. Nie ma i już.
Mój jest smutek. Mój uśmiech, że się "pożegnałam". Moja lojalność do Ciebie. Nieważne kiedy, nieważne z kim, nieważne jak - będziesz miał we mnie przyjaciela. Nie musisz o tym wiedzieć. Doceniać. Nawet nie musisz pamiętać, że byłam.
Dać komuś wolną rękę. Kochać, lubić, szanować nawet jeśli nie wyjdzie jak chcę. Zostawić oczekiwania za drzwiami i widzeć tylko Człowieka. Jakie to trudne. Jakie to trudne odejść. Nie odwracać się. Nie biec. Nie łapać.
Staram się. Choć są takie chwile, że nie muszę się starać. Samo przychodzi. Nie próbuję zrozumieć. Bo każda próba to chęć zatrzymania się. Zmienienia swojego zdania. Walki z wiatrakami.
Usłyszałam w zeszłym tygodniu, ze gdyby Don Kichote tak bardzo nie kochał iatraków, to by z nimi nie walczył. Okropnie z Tobą walczyłam, prawda? Z Tobą. Sobą. Życiem.
Kiedyś było tak, że mogłam powiedzieć "Tęsknie". Teraz nie. Bo to by było kłamstwo. Tak naprawdę to nie wiem, o co mi chodzi. Wiem tylko, że to trudne. I wiem, że tym razem to nie żadna gra. Żadne przepychanki. Że tym razem to koniec.
Zamykam oczy. Za te wszystkie lata, gdy sobie coś myślałam.

Dziękuje M., że mnie nastroiłeś. Dziękuje, bo musiałam kiedyś to napisać. By więcej nie okłamywać samej siebie.

PS. Nie. To wcale nie znaczy, że jestem smutna.

ava : :